Kiedy historycy gier wideo zasiądą, by napisać ostateczną kronikę 2018 roku, jeden tytuł z pewnością będzie mocno widoczny: Fortnite Battle Royale.
W szybko rozwijającej się branży, w której gry, a nawet gatunki, zyskują na znaczeniu, a następnie zanikają w ciągu kilku miesięcy, Fortnite spędził dwie trzecie z 2018 r., Bijąc rekordy – i włamując się do szerszej, nie gamingowej świadomości i popkultury. To wyczyn, tylko niewielka garstka gier – Minecraft, jako ostatnia – została wycofana.
W lutym deweloper Fortnite, Epic Games, ogłosił, że w tym samym czasie było 3,4 miliona graczy, a szersza baza graczy (osoby, które przynajmniej raz grały w Fortnite Battle Royale), w styczniu została ustalona na 45 milionów. Ta liczba nie uwzględnia graczy mobilnych, których również jest dużo.
Dla niewtajemniczonych, Fortnite Battle Royale jest grą z gatunku Battle Royale. Ten stosunkowo nowy gatunek, mocno zainspirowany książkami i filmami, takimi jak The Hunger Games i kultowy klasyk japoński Battle Royale, cechuje się dużą liczbą graczy wysłanych na ustalony obszar, zwykle bez żadnego sprzętu. Cel jest prosty: być ostatnim graczem (lub drużyną) który przeżyje. Gracze muszą zlokalizować zbroję, broń i inny sprzęt, walczyć i przetrwać – wszystko to podczas, gdy obszar gry na mapie maleje, aby zmusić ich do bliższego kontaktu z pozostałymi graczami.
Istnieją inne gry z gatunku Battle Royale, w szczególności Battlegrounds PlayerUnknown (popularnie zwane PUBG), ale Fortnite zyskało tytuł lidera z wielu powodów.
Po pierwsze, gra jest bezpłatna (PUBG kosztuje ok. 60 zł na Steam), a ci, którzy zdecydują się wydać prawdziwe pieniądze na przedmioty w grze, będą odnosili korzyści tylko kosmetyczne, nie zyskując żadnej przewagi w grze. Jest również dostępny na większej ilości platform niż jego rywale: wyżej wymienione urządzenia z systemem Android i iOS, a także komputery PC, komputery Mac, konsole PlayStation 4 i Xbox One.
Bardziej subiektywnie, kreskówkowa grafika Fortnite, mniejsza mapa i szybsze tępo rozgrywki zapewne sprawiają, że jest ona bardziej przystępna niż PUBG, z rundami trwającymi zaledwie kilka minut (po tym czasie można znaleźć się w zupełnie nowej rundzie w ciągu minuty lub dwóch), i nie ma krwi, która zniechęca wrażliwych.
Pętla rozgrywki – wybierz miejsce lądowania, wyskocz z autobusu, leć w dół, rozpocznij grabież, przejdź do bezpiecznego obszaru, walcz z wrogami – jest natychmiast satysfakcjonująca, co daje Fortnite przekonującą „uzależniającą tylko jedną grę”.
Dziwaczny styl pozwala Epicowi na użycie dziwacznej broni, opon, które odbijają graczy w powietrzu, a także słynne mechaniki budowlane o szybkim tempie (doświadczeni gracze mogą w ciągu sekund stworzyć nieodgadnioną fortecę bez uszczerbku dla estetyki. PUBG bardziej realistyczny, „poważny” sposób walki ogranicza możliwości jego twórców, podczas gdy Epic ma wolną rękę, by dodać wszelkiego rodzaju szaleństwa do Fortnite.
I warto dodać, że robi: przy częstych aktualizacjach Epic stale rozwija doświadczenie Fortnite, czy to poprzez poprawę wydajności, zmianę mapy, ulepszanie broni czy wprowadzanie zupełnie nowych przedmiotów. Rezultatem tego jest gra, która, choć prosta w koncepcji, zawsze ewoluuje i rozwija się.
Nawet gdy ludzie nie grają, lubią oglądać, jak grają inni. To jest swoisty fenomen. W marcu, streamer z Twitcha, Tyler „Ninja” Blevins pobił rekordy platformy za nie-esportowe wydarzenie, przyciągając ponad 600 000 widzów (bez wątpienia pomógł mu fakt, że grał z gwiazdą rapu Drake), podczas gdy turniej, w którym walczyło 100 czołowych streamerów przyciąga ponad milion równoczesnych widzów na YouTube.
Dziewięć miesięcy temu większość ekspertów przypisywała PUBGowi rolę lidera do walki o gatunek Battle Royale, ale dzięki zwinności Epic, prostej, szybkiej rozgrywce i bezcennemu, niskiemu progowi wejścia, Fortnite uzurpował sobie swoją pozycję. A ponieważ Epic nie wykazuje żadnych oznak spowolnienia dzięki swoim aktualizacjom, jest szansa, że będzie jeszcze większa – dopóki nie pojawi się kolejne zjawisko związane z grą, czyli … wkrótce się przekonamy.
Add comment